3 kwietnia 2017
...

Berlin Półmaraton – powrót do szybkiego biegania

Pisząc tą relację ciągle czuję dreszczyk emocji….

WP_20170401_18_36_57_Pro (2)

BERLIN, GERMANY - SEPTEMBER 30: during the 39. BMW Berlin Marathon on September 30, 2012 in Berlin, Germany. (Photo by Matthias Kern/Bongarts/Getty Images)

Po kolei…. Start w półmaratonie zaplanowałem już na samym początku przygotowań do nowego sezonu triathlonowego, czyli już w listopadzie. Nauczony złymi doświadczeniami z sezonu 2015 już nie startuje, a przynajmniej się staram w zawodach bez odpowiedniego przygotowania. Taka nonszalacja czasem wyklucza nas na pół sezonu….mnie wykluczyła Maraton z przed dwóch lat do którego zdecydowanie nie byłem dobrze przygotowany wypadł przyzwoicie, bo wynik 2.35 nie jest tragedią, ale co po nim się działo lepiej zachowam dla siebie

W tym sezonie jeszcze mocniej podpieram się „nauką” co u mnie jak i wszystkich moich zawodników przynosi porządane efekty. W tym roku krok po kroku dążyłem do tego, aby poprzez dobrze poukładany trening obniżać swoje zakwaszenie przede wszystkim na prędkościach, które miałem zamiar i nadzieję wykorzystywać przy wiosennym starcie….(3.16/km). W lutym 2016 roku przy prędkościach 18km/h zakwaszałem się na 4.33 mmol, nie było więc mowy o bieganiu w tym tempie pólmaratonu.

mleczan 166Po kilku miesiącach konsekwentnego treningu (począwszy od listopada) zakwaszenie na wyżej wspomnianych predkościach spadło naprawdę bardzo mocno i w lutym 2017 roku wynosiło 3.08 mmol!!! Fizjolog Michał Złotowski ze Sportslabu mówił wtedy, że w nadchodzącym sezonie będę mocny, pierwszy start pokazuje, że być może będzie miał rację, ale nie zapeszajmy

mleczan 16 1

Wróćmy do zawodów Pogoda była naprawdę niezł, nie za ciepło, nie za zimno, jedynym minusem był dość mocno wiejący wiatr, ale liczyłem na to, że biegnąc w grupie nie będzie miało to większego znaczenia.

Na rozgrzewkę poszliśmy całą naszą czwórką (Ja, siostra Justyna Woźniak i dwóch moich zawodników Marcin Szydłowski i Bartek Olejnik)…..wszyscy mieliśmy apetyty na życiówki Po rozgrzewce rozdzieliliśmy się na dwie grupki: Ja z Marcinem trafiliśmy do strefy A, a Justyna z Bartkiem do strefy B, każdy ustawił się więc na swoim miejscu, bo…. bo trzeba znać swoje miejsce w szeregu :p idąc tym tropem stanąłem w 2-3 rzędzie tuż za elitą :p

Chwilę przyszło nam poczekać, spiker przedstawiał z imienia i nazwiska całą elitę….kończy, wystrzał (na szczęście tylko pistoletu startowego START…nie ma odwrotu biegamy. Pierwsze 3km mineły błyskawicznie, tempo 3.15/km idealnie, ale trafiam do pustej przestrzeni, przede mną coraz słabiej widoczna grupa czarnych zawodników pędząca z prędkością 2.50/km za mną hmm grupa trochę jakby za wolna, niewiele się zastanawiając postanawiam zniwelować 20-30m stratę do niewielkiej grupki przede mną…to ścisła elita kobiet z Keni (zaledwie 2 zawodniczki) pacemaker i jeszcze 3-4 białych facetów

DSC_0084

mijamy 5km w 16.12 (3.15/km) czuję się wręcz jak na zakresie jest dobrze myślę sobie w głębi duszy…..10km w 32.24 (3.15/km) pacemaker z górnej półki, prowadzi każdy kilometr niemal co do sekundy…

DSC_0088

Za połową oddech staje się coraz bardzij głębszy… 15km w 48.40, ciągle średnie tempo to 3.15/km, na końcowy wynik 1:08 z małym groszem!!!….ale w tym momencie puszczam grupę, jeszcze jeden kilometr w tym tempie i musiałbym dosłownie przejść do marszu za mną pustka… czy nikt tu nie biegnie na wynik w okolicy 1.09!!! niestety…. przedemną mała bardzo powoli oddalająca się grupka na wynik 1:08, a dość daleko, za daleko… duża kilkunasto osobowa grupa na wynik 1:10-1:11, ale taki wynik mnie dziś zdecydowanie nie interesuje, walczę więc sam. Każdy kilometr to męka, kadencja spadła, krok nie jest już płynny, a bieganie staje się coraz bardziej siłowe…. powoli godzę się z tym, że nie ujrzę na zegarze wyniku 1:08, ale ciągle mogę powalczyć o życiówkę albo przynajmniej o cel minimum połamanie 1:10…. Dobiegam do 20km, spoglądam na zegarek, widzę 1:05;55 wiem, że cel minimum osiagnę, ale życiówka wydaje się być misją nie do wykonania, na szczęście ostatni kilometr biegnie się w tak wielkim tłumie kibiców, którzy wręcz uskrzydlają, uskrzydlil dziś i mnie…

DSC_0199

Wbiegam wycieńczony, ale z nową życiówką, poprawioną o 2 sekundy!!! aż 2 sekundy, bo życiówka z przed 4 lat, a więc z czasów, kiedy byłem jeszcze jakby bardziej biegaczem,  z czasów kiedy jeszcze nie „musiałem” po 4x w tygodniu pływać i jeździć na rowerze i kiedy byłem dobre 4kg lżejszy… no cóż triathlon niestety, albo stety przebudwywuje nieco sylwetkę.

Teraz czekam już tylko na swoją ekipę: wszyscy poprawiają swoje rekordy życiowe, które aktualnie wynoszą: Marcin Szydłowski 1:19, Bartosz Olejnik 1:20, Justyna Woźniak 1:30… niektórzy trochę narzekają, że poprawa tylko o 1 minutę, a ja uradowany kończę zawody z nowym PB poprawionym aż o 2 sekundy

W nagrodę za dobrą robotę udajemy się na wieczorny chillout oraz zwiedzanie Berlina nocą a do Krakowa wracamy dopiero w poniedziałek.

DSC_0533

DSC_0552

WP_20170402_20_57_39_Pro

P.S Zawody kończę na 33 pozycji OPEN, jako Pierwszy Polak. W Biegu wzięło udział ponad 30 tys. osób.

Pzdr

Autor: Jakub Woźniak